środa, 7 października 2015

Różany - kontynuacja, a raczej uzupełnienie.

Jakiś czas temu zafascynowana byłam dwoma powieściami Bogny Ziembickiej: "Droga do Różan" i "Wiosna w Różanach".
W powieść pięknie wpleciona była historia niani głównej bohaterki, Zosi Boruckiej - Zuzanny.
Z wielką nadzieją sięgnęłam więc po kontynuację (która chyba powinna być początkiem?) "Tylko dzięki miłości" oraz "Bądź przy mnie".


 "Tylko dzięki miłości" przedstawia historię młodziutkiej Zuzanny, która traci rodziców i siostrę w wypadku, a sama zostaje podopieczną swojej babci Jadwigi.
Lekiem na całe zło są dla Zuzanny wyjazdy do podkrakowskiego dworku w Różanach. Mieszka w nim Hanka - przyjaciółka Zuzanny, z małym Stasiem i wielka miłość Zuzanny - Piotr, mąż Hanki.
Poza codziennymi troskami nastolatki, Zuzanna dojrzewa na kartach książki. Staje się młodą, atrakcyjną kobietą, która z nadzieją patrzy na każdy nowy dzień.
Forma książki - fragmenty pamiętników na zmianę pisane przez Zuzannę i Joachima - Niemca, który pokochał Zazulkę od pierwszego wejrzenia prawdziwą, czystą miłością, nie do końca trafiła w mój gust.
Często miałam wrażenie, że jedna postać nie dokończyła wątku, a druga już była kilka miesięcy do przodu. Gubiłam się.
Nie mniej - książkę przeczytałam jednym tchem.


I szybko sięgnęłam po kontynuację - "Bądź przy mnie".
Początek - fatalny. Duża część to opis przedostawania się Joachima z afrykańskiej plantacji kawy (która zostaje kolonią angielską) do Europy.
Ale... wszystko zrobiło na mnie jednak duże wrażenie. Sienkiewicz mógłby się uczyć od Pani Ziembickiej (bo sienkiewiczowskie opisy były próbą dla każdego licealisty!).
Wojna to nie jest dobry czas na miłość. A już na miłość Polki i Niemca w szczególności.
Bardzo dobrze ujęta jest sytuacja przegranych - nie tylko my, Polacy, cierpieliśmy. Wojna nie patrzy na pochodzenie. Dziś wygrywasz - jutro już się nie liczysz.
Joachim w brutalny sposób doświadczył, jak wielkie znaczenie ma pochodzenie.
Niestety, książka nie kończy się happy endem.
Mimo, że kocha się tylko raz (ekhmmm, naprawdę?!), Zuzanna odsuwa się w cień, nie chce stać na drodze do szczęścia Joachima.
A on? Targany emocjami nie potrafi poradzić sobie z codziennością.
W końcu decyduje się na powrót do Afryki....

Te dwie książki nie są kontynuacją Różan, są z pewnością ich uzupełnieniem.
Nie mniej - teraz muszę od nowa przeczytać oba tomy Różan, by w całość połączyć historię zarówno Zuzanny, Stasia (już Stanisława, ojca Zosi) i samej głównej bohaterki.
W skali od 1 do 5 - 4,5.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz