środa, 26 listopada 2014

Love, Rosie.

Raz w miesiącu, w któryś wtorek, Multikino zaprasza na Kino na Obcasach.
Lubię te spotkania.
Po pierwsze można wygrać fajne nagrody, jest dużo ciekawych sponsorów - np. wczoraj DARBUT wręczał bony ze zniżką 30zł na zakup butów - i czasami trafi się fajny film.
Czasami...
Fajna była Podróż na sto stóp, a totalnie nie w moim klimacie Spódnice w górę.
Wczoraj, przedpremierowo Love, Rosie.


Dość sceptycznie byłam nastawiona. Bo i zmęczona po całym dniu ( a spotkanie dopiero o 20),
i kolejny tydzień popołudniowo-wieczornej gonitwy, i w pracy szał ciał.

I co?
I warto było!
Fajny, miły choć nie taki znów lekki film.
Poruszał głównie temat - czy każdy nasz wybór jest trafny.
Czy zdarza Wam się myśleć, że gdybym wybrała innego/ inną było by mi lepiej/ gorzej?
Gdzie teraz bym była?

Rosie i Alex przyjaźnią się od dzieciństwa.
Podświadomie kochają.
Gdy ich drogi rozchodzą się - Alex zdobywa kolejne piękne kobiety, Rosie rodzi córeczkę - przyjaźń zawsze jest spoiwem łączącym.
Mimo, że oboje próbuja ułożyć sobie życie z innymi partnerami, nie zapominają o sobie.
Uczucie jest silniejsze. I to ono właśnie sprawi, że mimo przeszkód - będą razem.

Prosta fabuła. Śliczna córka Philla Collinsa w roli głównej.
Warto było kolejny wieczór "zarwać" do 23!

czwartek, 20 listopada 2014

Z miłości do...



... herbaty.
Lubisz? Pijasz?
Jaki rodzaj lubisz najbardziej?

Herbata zawsze należała do moich ulubionych trunków.
Niestety, najbardziej smakuje mi ta najmniej zdrowa - czarna.
Najlepiej mocna, z "tytką" trzymaną do samego końca. I wypita jeszcze ciepła, ale już nie gorąca!



1. czarna zwykła i earl grey

Znam fanów herbat grubo liściastych, którzy brzydzą się ekspresowymi.
Wiem, "tytki" zawartością nie grzeszą, dlatego wybieram te, które według mnie są najlepsze - Dilmah, Lipton, Loyd.
Earl Grey smakuje mi nawet z mlekiem!
Ostatnio w Lidlu pojawiła się RUSSIAN EARL GRAY - czym może się różnić, od tej, którą znam?





2. czarna smakowa

To zdecydowanie mój faworyt!
Uwielbiam wszystkie smaki jakie proponuje Dilmah, od waniliowej, po lychee, borówkę, karmel.
Mają głęboki smak, cudownie wyczuwalny. Ostatnio mojimi faworytami są: wiśnia z migdałem oraz borówka z wanilią!






3. zielona

Każdy wie jakie ma walory. Cóż... jeżeli mam pić zieloną herbatę to tylko smakową.
W tej kategorii uwielbiam przede wszystkim z Lipton - mandarynkową oraz z Bio-Active malinową.







4. czerwona

Niestety. Parzone siano nie może przejść przez moje kubki smakowe. Kategoryczne nie.








Rynek oferuje nam również wiele innych herbat i produktów herbatopodobnych, od niemieckich - będących suszem owocowym, poprzez białe, tradycyjne owocowe i te najgorsze z możliwych - granulowane smakowe (czyli 100% cukru).

I to co sprawia, że kubek herbaty staje się chwilą przyjemności - imbryczki, kubki, zaparzacze, puszki...







środa, 19 listopada 2014

Foremki.

Nie przesadzam z zakupami dodatków do kuchni. Wiadomo - miejsca nigdy nie jest za dużo, a kształty niektórych dodatków powodują problemy z ich schowaniem.
Jednak jak tylko można coś upolować w dobrej cenie - wiem, że się przyda!

Długo nie miałam foremek do mufinek. Za długo!
A w samych papilotkach traciły kształt, rozlewały się.
Będąc ostatnio w jednym z marketów trafiłam na promocję - z 20 zł za jedną formę ( na 6 mufinów) na... 4,50 zł!

W Lidlu za to trafiłam na silikonowe foremki w ulubionych kształtach Tosi - biedronki, ważki, motyle. Do tego serduszka z Ikea.

































Dodatkowo - chyba dla Małża - naczynie do zapiekanek!




Bardzo dobra jakość za jeszcze lepszą cenę!
Teraz tylko realizować się w kuchni!

piątek, 14 listopada 2014

Faszerowane cukinie.

Już kiedyś wspominałam o bardzo fajnym blogu - qchenne-inspiracje, na którym Małgosia, dietetyczka, podaje jadłospis na każdy tydzień.
Jadłospisy są bardzo fajnie, o obniżonej wartości energetycznej, dostosowane do pory roku i możliwości warzywno-owocowych.

Ja, żeby trzymać się ściśle wyznaczonych reguł, muszę mieć plan. Najlepiej, tak jak tu- na cały tydzień. Wtedy jestem przygotowana na każdy dzień zarówno pod względem posiłków jak i mentalnie - co będę jadła.

Posiłki przedstawione przez Małgosię są smaczne, nie są drogie i mało kiedy lekko je modyfikuję.
Wyznaczyłam sobie niedzielę oraz /lub święto jako dzień na małą słodką przyjemność.
Ponieważ moją "przygodę" rozpoczęłam 10 listopada, 11 - pozwoliłam sobie na 2 gałki lodów. Oczywiście w zamian za kolację.... Coś za coś :)

Ale do rzeczy.
Zrobiłam ostatnio na kolacja bardzo fajne faszerowane cukinie.
Ogólnie warzywa faszerowane są dobre. Bo ryż, mięsko mielone... A jeśli chcesz zmniejszyć kaloryczność?

Średnią cukinie przekrój na pół, wydrąż.
Lekko osól, i wstaw do piekarnika (180 st) na 10 minut.
Na patelni podgrzewamy łyżkę oliwy, ale z zalewy suszonych pomidorów. Podsmażamy pół cebulki i dodajemy miąższ z cukinii, który wydrążyliśmy. Podsmażamy. Przyprawiamy solą, pieprzem i... imbirem.

Podpieczone cukinie napełniamy farszem, obkładamy niebieskim serem pleśniowym i zapiekamy 20 minut w 160 st.


czwartek, 13 listopada 2014

Houston, mamy problem...

Nigdy nie zdażyło mi się porzucić zaczętej książki.
Nawet tak mało ciekawej jak TA.
Nigdy, aż do teraz.

"Houston, mamy problem" Katarzyny Grocholi poleciła mi koleżanka. Bo koleżanka koleżanki czytała i była zachwycona. Tylko czym?

Zachwycona to ja byłam Judytą z "Nigdy w życiu", ale dziesięć (!!) lat temu. I to głównie zasługa Danuty Stenki.

Jeremiasz, główny bohater, to życiowy nieudacznik. Bez sukcesów, zarówno w pracy, jak i w życiu osobistym.
Książka zaczyna się opisem dnia jego urodzin - 29 luty... Niby wesołe perypetie, ale jakoś nie bawiły mnie.
Irytacja to najczęstsze uczucie przy czytaniu tej powieści.
Dotarłam do połowy. I zrobiłam coś pierwszy raz w życiu - odłożyłam ją.

Mam tak dużo ciekawych pozycji na półce, że nie będę marnowała czasu na opowieść o życiowym nieudaczniku.
A na horyzoncie Targi Książki w Katowicach...


czwartek, 6 listopada 2014

AZS

Długo zastanawiałam się nad tym postem.
Bo czy jest się czym chwalić?
To, że dziecko drapie się całymi dniami, trze oczy, nie kontroluje i nie panuje nad tymi czynnościami nie jest łatwym tematem.
Jednak zdecydowałam się na ten post, by przede wszystkim "mieć zapisane" co używać w najgorszych momentach - czyli takich jakie są teraz.

AZS pojawił się u Tosi około pierwszego roku życia.
Z początku myślałam, że podrażnienia na bokach pleców są winą np. z metek w bodziakach.
Im była starsza - tym choroba nasilała się bardziej.
Czerwone plamki, krostki, wysypki "grysikowe" - radziliśmy sobie świetnie emolientami.
Tegoroczne wakacje - strzał w dziesiątkę - kąpiele w morzu totalnie, całkowicie wyleczyły jej skórę.
Długo było znośnie. A od 2 tygodni nie umiem zaleczyć niczego.
"Naderwane" uszy, oczko (obie powieki) wysuszone jak pergamin i koszmarna ilość zmian na całym ciele.
Jak się okazało - wdały się już infekcje...
Tym razem bez sterydu (na 5-7 dni) się nie obeszło, ale dostałam również listę kosmetyków niesterydowych, które wspomagają tak suchą skórę.

1. Bepanthen Sensiderm Creme


2. Dermaveel


 

3. Lichtena Crem


 
 
4. Physiogel balsam łagodzący
 
i tu moje wielkie zaskoczenie. Zawsze sądziłam, że balsamy bardzo lekkie w konsystencji, nie mogą dobrze nawilżać i zabezpieczać skóry. Otóż mogą :)
 
 
 
 
Oczywiście wszelkie Emolium, Oilatum, Balneum - działa chwilowo.
A może Wy znacie coś jeszcze, co złagodzi objawy AZS?
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 


wtorek, 4 listopada 2014

toffi - hand made

Uwielbiam rzeczy zrobione samodzielnie, tzn. zrobione przez kogoś, ale własnoręcznie.
Ja zdolności manualnych nie mam, dlatego doceniam u innych taki talent.

Jakiś czas temu, przeglądając świat blogów, natknęłam się na Różę (House- Manager) .
To od niej odgapiłam rewelacyjne, odrywane ciasto drożdżowe, które robię w różnych wariacjach.

Ale Róża jest zdolna nie tylko kulinarnie. Głównie manualnie.
Zobaczcie sami TU.

Dresy mnie urzekły, pewnie na święta Tosi sprezentuję, a teraz zamówiłam coś takiego:

 
Rewelacyjna czapka - dwustronna, i komin.
To co spodobało mi się najbardziej - komin nie jest za szeroki. Czyli nie trzeba zawijać go kilka razy wokół szyi. Idealnie dopasowany, nie ciasny.
A czapka - mięciutka, przyjemna.

Tośka szczęśliwa....