sobota, 24 grudnia 2016

Tuż Tuż....

Miałam zamieścić wpis wczoraj, ale....torty mnie pokonały.
Wrzucam dziś - bo nadal aktualne :)

Tak, doczekałam się!
Dzień zaczął się wydłużać. Na początek aż o 7 sekund, ale jakie ważne 7 sekund!
Jak pomyślę, że maj już niedaleko, a później ulubiony czerwiec i za chwilę wakacje - to aż się chce... jeść. Bo jednak nadal ciemno i zimno...

Dziś dzień pieczenia.
Mam tylko nadzieję, że ciasta wyjdą wyśmienicie!
Będzie tort makowy z pomarańczami i tort sułtański. Takie tortowe święta ;)

A jutro pierogi.
Ja lepię ruskie i kaszą.
Te z kaszą to smak dzieciństwa, który zawsze kojarzy mi się z Babcią...
Babci już nie ma z nami, ale pamięć jej samej, jej zdolności kulinarnych często mnie zawstydza...



Ale, ale....
Życzę każdemu (każdej?!) z Was :
- chwili oddechu na kanapie - dłuższej czy krótszej - ile kto potrzebuje;
- nadrobienia zaległości;
- spokoju
- tradycyjnie, rodzinnych, ciepłych Świąt....

poniedziałek, 19 grudnia 2016

HoHoHo...

Ostatni przedświąteczny weekend za nami....
Jak Wam minął?
Pełna mobilizacja?
Wszystko - done, z agresją na poślubionego i małoletnią?
Za bajzel, manelarstwo i ogólnie - bo ja mam wszystko na głowie, a wy co?
Ojjj tak....

Dziś krótko.
Na poprawę nastroju, wzmocnienie odporności i przejedzenie - proponuje napar ze świeżego tymianku.
W Gliwicach podają go w SzAMMa:
prosta receptura:
świeży tymianek + plaster pomarańczy + plaster cytryny + łyżka miodu.
Zalać wrzątkiem, odstawić na 5-10 minut.
Delektować się oryginalnym smakiem!

W Grecji zielsko ma szerokie zastosowanie - od miodu (można kupić gdzieś u nas?), po kąpiele w naparze na problemy ze skóra czy infekcje intymne.

Gdyby ktoś chciał poznać szersze zastosowanie tymianku (np olej z tymianku stosowano do balsamowania zwłok w starożytnym Egipcie!) zapraszam do linku!

Właściwości tymianku

czwartek, 15 grudnia 2016

Grudzień......

 
Matko, kiedy to nastąpiło?!
Już grudzień?!
A ja jeszcze z niczym nie gotowa!!
To do mnie nie podobne...
Szafy nieogarnięte, okna brudne, firanki też czystością nie grzeszą (stooooop - firanek już nie mam od dawna). Ale cała reszta się zgadza.

Wczoraj udało mi się zaplanować zakupy spożywcze i co będę piekła na Święta.
Planowanie - na tym kończę. Później siadam z kawą i nie ruszam się do 20...
Brak słońca, ciągłe wahania ciśnienia, temperatury i tego co za oknem rozchwiało mnie emocjonalnie.
Psycholog? Nie!
Pani Maria (Deutsch Lehrerin) twierdzi, że wystarczy 5 minut na solarium raz w tygodniu....

Reasumując. To co udało mi się zrealizować:
- wysłałam kartki (45 minut w kolejce do punktu pocztowego. W tym czasie Pani poszła na 15 minutową przerwę, Tośka sikać chciała a ja miałam wszystkiego po kokardę!)
- wysłałam paczkę do Niegowa. Moja Robótka z roku na rok będzie lepsza - więcej się uczę, przyglądam co kto i jak kto...
Jest w dechę!

Oooo, właśnie - w zeszły weekend był mój ulubiony Kraków.
Choć przyznam uczciwie - nadmiar ludzi mnie męczy.
A krakowski jarmark to deptanie po piętach, tony jedzenia, mnogość kultur.
Udało nam się jednak spotkać z:
- kuzynką - pogodynką z Płocka / Warszawy. Akurat pytanie na śniadanie nagrywało się z rynku...
- z naszymi przyjaciółmi - bo to już ostatni czas gdy są we dwójkę... Lilka za chwil kilka będzie już z nimi (i z nami przy każdej nadarzającej się okazji)
- z familią, dawno nie widzianą...
I mimo, że mandacik za parkowanie zebrałam - wyjazd był super.



































Wróćmy jednak do Świąt, które stoją już za progiem...
Smaki, zapachy związane tylko ze świętami Bożego Narodzenia? Jak dla mnie to m.in. przyprawa do piernika, pomarańcze nabijane goździkami, suszone śliwki (choć tych wędzonych nie lubię).

Jako rozgrzewkę przed świątecznymi wypiekami spróbowałam korzennego brownie ze śliwką.
Przepis (TU),.
Tak - pyszne ciasto. Zmodyfikowałam leciutko - dałam mniej śliwek - błąd. Śliwka w nim jest najlepsza!
Przyprawa korzenna - dałam zgodnie z przepisem jedną łyżkę. Po upieczeniu, gdy ciasto było jeszcze ciepłe - wydawało mi się, że jest to zbyt duża ilość. Jednak na drugi dzień zmieniłam zdanie - spokojnie można dołożyć jeszcze pół łyżki!



I tym optymistycznym akcentem, życzę każdej gospodyni domowej:
- słonecznej soboty z temperaturą w plusie, by mogła - jak ja - spokojnie umyć okna;
- małych kolejek w Lidlu - może w sobotę o 7 rano będzie pusto?
- pustych parkingów w molochach handlowych - by łagodnie dopchać się do kas z ostatnimi prezentami
 i.... spokoju. Bo tylko on nas uratuje przed gorączka sobotniej nocy!
HOUK.




sobota, 3 grudnia 2016

GRONO AMBASADORÓW.



Jest taki portal - everydayme.
Znacie?
Dawno, dawno temu zalogowałam się na jego stronach, chcąc zostać testerką.
Wielkie zaskoczenie - dostałam się od razu to testowania past blend-a-med.
Paczka zawierała pełnowartościowy produkt dla mnie i 30 mini past dla moich przyjaciół, znajomych. Oprócz tego - ankiety: czy produkt fajny, czy spełnił oczekiwania itp.
Fajna akcja, choć informowanie na bieżąco co kto przetestował i czy zadowolony - troszkę męczące.

Dawno mnie nie było na tej stronie.
Któregoś dnia, raczej z nudów buszowania w sieci - weszłam, sprawdziłam, akurat zaczynał się kolejny projekt blend-a-med - tym razem whitening. Poklikałam i ?
Dostałam maila z potwierdzeniem przystąpienia do testów.
Tym razem dwa produkty pełnowartościowe dla mnie i bony zniżkowe do zakupu dla moich testerów.
Efekty? Nie oszukujmy się, po kilku dniach użytkowania nie oczekuje efektu wow...
Ale.
Pasta ma fajną konsystencję. Bardzo lubię gdy pasty są "ziarniste". Wtedy czuję, że coś tam ścieram z zębów.
Smak - pasta - tradycyjny. Accelerator, który należy użyć po paście - już bardziej medyczny. Ale do wytrzymania.
Przystępuję więc do testów, a o efekcie - przekonamy się "na dniach".