poniedziałek, 11 kwietnia 2016

" [...] Małżeństwo zabija romantyzm [...]"

Kocham Grecję.
Za co?
Za jedzenie.
Za ciepło.
Za krajobrazy i zabytki.
Za lenistwo Greków.
Za brak pośpiechu.
Za to, że mi się nie nudzi i nie znudzi.

Po kolejnym odjechanym tygodniu (kiedy w końcu nadejdzie oczekiwany spokój?!), Ladies Night było odskocznią.
Pomijam oczywiście fakt, że rozlosowali "tysiąc" prezentów - wygrali wszyscy oprócz mnie.
Chyba definitywnie czas na wygrywanie się skończył.

Zmęczona zasiadłam z kawą w ręce by zobaczyć co słychać na greckim weselu (2).
Nie ważne, że nie pamiętałam pierwszej części.
Nie ważne, że było bardzo późno (a Pan od nagród przeciągnął wszystko o 1:45 godziny).
Liczyłam się JA, kawa i cisza.
Bez głupiego trajkotania nad uchem. Bez problemów (taką miałam nadzieję).

Film...
Jedni wychwalają, inni krytykują.
A ja? Zadowolona.
Lekko sentymentalnie.
Lekko z przestrogą na przyszłość.
I lekko nie było tak do końca.
Łza się zakręciła.
Śmiechu było trochę.
Ale najwięcej - rozmyślania.
Czy ja, mając jedno dziecko, też będę tak trzymać ją przy rodzinnej tradycji?
Czy będę chciała schować ją gdzieś blisko siebie, by mi "nie uciekła"?
Czy będę umiała stawić czoło gdy powie "Mamo, wyjeżdżam na uczelnię do Anglii/ Hiszpanii /Francji"?

Rodzina jako centrum życia
Tak - o tym jest ten film.
I ten piękny akcent angielsko-grecki :)
I naciąganie szyi do zdjęć (kto oglądał ten wie!)

I dwa najlepsze cytaty:

"Jak mąż?
Przeżyje. Żebym mogła go zabić!"
Skąd ja to znam!!

Oraz mądrość życiowa Cioci Voula:
"Oczy otwarte, uda zamknięte.
A w twoim wieku gdy uda otwarte to zamknij oczy".

Αντίο! [Andijo!]

1 komentarz:

  1. Muszę koniecznie zobaczyć ten film. Kocham pierwszą część, widziałam kilka razy fragmentami. Pamiętam sceny, dialogi, liczę więc, że kontynuacja mnie nie zawiedzie.
    ps. Widać nie było Ci przeznaczone wygrać... Ale może już niedługo?
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń