czwartek, 15 grudnia 2016

Grudzień......

 
Matko, kiedy to nastąpiło?!
Już grudzień?!
A ja jeszcze z niczym nie gotowa!!
To do mnie nie podobne...
Szafy nieogarnięte, okna brudne, firanki też czystością nie grzeszą (stooooop - firanek już nie mam od dawna). Ale cała reszta się zgadza.

Wczoraj udało mi się zaplanować zakupy spożywcze i co będę piekła na Święta.
Planowanie - na tym kończę. Później siadam z kawą i nie ruszam się do 20...
Brak słońca, ciągłe wahania ciśnienia, temperatury i tego co za oknem rozchwiało mnie emocjonalnie.
Psycholog? Nie!
Pani Maria (Deutsch Lehrerin) twierdzi, że wystarczy 5 minut na solarium raz w tygodniu....

Reasumując. To co udało mi się zrealizować:
- wysłałam kartki (45 minut w kolejce do punktu pocztowego. W tym czasie Pani poszła na 15 minutową przerwę, Tośka sikać chciała a ja miałam wszystkiego po kokardę!)
- wysłałam paczkę do Niegowa. Moja Robótka z roku na rok będzie lepsza - więcej się uczę, przyglądam co kto i jak kto...
Jest w dechę!

Oooo, właśnie - w zeszły weekend był mój ulubiony Kraków.
Choć przyznam uczciwie - nadmiar ludzi mnie męczy.
A krakowski jarmark to deptanie po piętach, tony jedzenia, mnogość kultur.
Udało nam się jednak spotkać z:
- kuzynką - pogodynką z Płocka / Warszawy. Akurat pytanie na śniadanie nagrywało się z rynku...
- z naszymi przyjaciółmi - bo to już ostatni czas gdy są we dwójkę... Lilka za chwil kilka będzie już z nimi (i z nami przy każdej nadarzającej się okazji)
- z familią, dawno nie widzianą...
I mimo, że mandacik za parkowanie zebrałam - wyjazd był super.



































Wróćmy jednak do Świąt, które stoją już za progiem...
Smaki, zapachy związane tylko ze świętami Bożego Narodzenia? Jak dla mnie to m.in. przyprawa do piernika, pomarańcze nabijane goździkami, suszone śliwki (choć tych wędzonych nie lubię).

Jako rozgrzewkę przed świątecznymi wypiekami spróbowałam korzennego brownie ze śliwką.
Przepis (TU),.
Tak - pyszne ciasto. Zmodyfikowałam leciutko - dałam mniej śliwek - błąd. Śliwka w nim jest najlepsza!
Przyprawa korzenna - dałam zgodnie z przepisem jedną łyżkę. Po upieczeniu, gdy ciasto było jeszcze ciepłe - wydawało mi się, że jest to zbyt duża ilość. Jednak na drugi dzień zmieniłam zdanie - spokojnie można dołożyć jeszcze pół łyżki!



I tym optymistycznym akcentem, życzę każdej gospodyni domowej:
- słonecznej soboty z temperaturą w plusie, by mogła - jak ja - spokojnie umyć okna;
- małych kolejek w Lidlu - może w sobotę o 7 rano będzie pusto?
- pustych parkingów w molochach handlowych - by łagodnie dopchać się do kas z ostatnimi prezentami
 i.... spokoju. Bo tylko on nas uratuje przed gorączka sobotniej nocy!
HOUK.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz