środa, 1 czerwca 2016

Lody u Janeczki z David Fly w tle.

 

Weekend.
Szczyrk.







Wyruszyliśmy na aktywny wypoczynek.
Kilka szczytów zaliczonych.
W upale (Skrzyczne) jak i w deszczu (Żar).
Choć to drugie miejsce jest bardzo dobre na niepogodę. Wjedziesz kolejką, schowasz się na piwo w knajpce...

Pogoda przegoniła nas jednak z planami dotyczącymi Klimczoka.
Szybka weryfikacja - kierunek Wisła.
Deptak.
Lody u Janeczki i... David Fly.
Znacie?









Ja nie znałam. Choć pierwsze skojarzenie było "... pewnie w jakimś talent show brał udział...".
Okazało się, że intuicja mnie nie zawiodła!
Jak ten facet fajnie śpiewa!
Taka mieszanka wokalna



Kings of Leon i młodego Eddiego Veddera (tak twierdzi Pan Tata).
Staliśmy jak wryci, płytę zakupili i... stwierdziliśmy, że tuż koło niego siądziemy na chwilę by podelektować się muzyką przy filiżance kawy.

Posłuchajcie sami
DAVID FLY

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz