poniedziałek, 1 grudnia 2014

Grudzień.




Zdecydowanie najprzyjemniejszy z ciemnych, burych, zimnych miesięcy.
Wiele się dzieje.
Zaczynamy miesiąc mikołajkami. Trzy dni pod rząd! Jak on to robi, że ma tyle sił?
Później różne spotkania opłatkowe (służbowe), Wigilia firmowa (tym razem 320 metrów pod ziemią!!) i wielkim krokiem wchodzę w wiek chrystusowy.










Jak co roku, szał prezentów - co kupić Młodej?! Dla dzieci pomysłów tysiące.
A co dla mnie?
Kilka marzeń cichych mam.
Ten, kto powinien się domyślać - oczywiście nie domyśli się.
A hasła "Wybierz sobie co chcesz" nie robią już na mnie wrażenia.
Bo wystarczyłaby np. herbata, ale podarowana z zaskoczenia.

Jak każdej kobiecie, marzy mi się jakaś nowa błyskotka, torebka, książka (choć tutaj sama sobie jestem świętym!).
Marzy mi się pięknie przyozdobiony salon, ciepło, spokój.
I to co było by najprzyjemniejsze - dobrze zaplanowany czas.
Żebym nie musiała wstać o 6:30 "Mamo, włącz mi bajki i zrób soczek malinowy",
żebym nie musiała jechać na zakupy "Nie kupiłaś pieczywa na śniadanie?",
żebym nie musiała nic.
Tylko, czy jeszcze potrafię się nudzić?!


3 komentarze:

  1. Lubię okres świąt, ale niestety nie przepadam za zimą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilka białych tygodni w okolicach świąteczno-sylwestrowych było by mile widzianych. A później niech pada śnieg tylko w górach :) Wiosno, czekamy!

      Usuń
  2. Święta czas magiczny :) A może napisz list do mikołaja? Skoro taki niedomyślny jest ;)

    OdpowiedzUsuń