środa, 4 marca 2015

Szybka zmiana upodobań.

Dawno, dawno temu, kiedy dziecko me miało około roczku, z wielką radością patrzyłam, jak fajnie potrafi się bawić zwykłą butelką, książeczką (najlepiej ją kosztując) czy lalką - szmatką.
Grzechotki, kolorowe bajki, pierwsze lalki, wózek, puzzle - jakoś szybciutko przeleciał ten etap.

Tosia jest duża.
I ma dorosłe zainteresowania.
Tylko dlaczego zmieniają się z tempem błyskawicy?

Jeszcze kilka miesięcy temu był etap fascynacji wróżkami, księżniczkami, Barbie:
- obowiązkowo wszystko co z księżniczką Zosią,
- obowiązkowo domek dla lalek,
- obowiązkowo kino i bajka o wróżkach, Dzwoneczku.
 Obowiązkowo -  było dużo rzeczy.

Za chwilę już słyszę Pets Shop:
- obowiązkowo oglądane,
- obowiązkowo kupowane (niech żyje allegro i używane, wyglądające jak nowe, figurki!),

Co dalej?
Czym nowym znów mnie zaskoczy?

Koniki. Teraz tu mamy fascynację.

Na całe szczęście nie minęła jej radość z zabawy klockami.
Wspólnie z Tatą potrafią budować i cieszyć się ze wspólnie spędzanego czasu (tylko kto ma większą radość przy klockach - tata czy dziecko?).

Mama jest od kolorowanek.
Właśnie odkryłam coś bardzo fajnego (pewnie większość z Was zna od dawna...) kolorowanki podłogowe XXL.
Rewelacja. Rozkładamy się i każdy ma swój kawałek "podłogi".
(w Gliwicach można je kupić w Świat Książki na Zwycięstwa).

2 komentarze: