wtorek, 10 listopada 2015

Piątek. Randka.

Kiedy to było?
Hmmm, z pewnością z sześć lat temu....

Chodziliśmy wieczorami do kina, na Rynek, na różnego rodzaju imprezy.
Później przyszła kolej na dom, pracę zawodową, dziecko.
Nie, żeby nas to wszystko ograniczało...
Nie mniej jak po całym tygodniu ledwo żyję to nie w głowie mi harce do wczesnych godzin porannych.
Mój najfajniejszy budzik nie uznaje przestawienia na weekend.

Ale - w piątek się udało.
Poprosiłam Asię (jeszcze raz :* - dzięki!) i wyszliśmy z Panem Małżem jak za dawnych lat...
No może nie tak do końca, bo gdzieś w głowie zawsze siedzi myśł "Śpi już?", "Nie rozrabia?" itp.
Ale było miło :)
Cel: Craig.
Jak randka to tylko z "Double O".

Wstyd się przyznać, ale był to pierwszy Bond, którego obejrzałam od początku do końca.
Craig - bez zastrzeżeń (choć najfajniejszym był Sean).
Monica B - liczyłam na coś więcej.
Generalnie - mogłabym mieć takiego Astona DB10 pod oknem :) W ilu miejscach byłabym szybciej!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz