poniedziałek, 20 października 2014

Było pożegnanie, jest powitanie...

Lato żegnałam w ulubionych Beskidach.
Jesień powitałam w ukochanych Karkonoszach.


Decyzję podjęłam szybko, zabrałam rodziców, Tosię i śmignęliśmy w czwartek do Szklarskiej Poręby.
Mimo średnich warunków pogodowych - nie lało, czasem mżyło - już pierwszego dnia zrobiliśmy dłuższą wycieczkę pod wodospad Kamieńczyka. Celu nie udało się osiągnąć, ale tylko z powodu godziny. Byliśmy u stóp podejścia o 16:30, a o 17 zamykali zejście na Kamieńczyk.
Widoki - piękne!
 


 

Drugiego dnia zaczęliśmy od Karpacza.
Podjechaliśmy do Karpacza górnego - chyba z 20 lat temu byliśmy tam na wakacjach... Zmiany jakie zaszły w dawnym domu wczasowym, okolicy - piorunujące. I pozytywnie i negatywnie. Sam dom wczasowy to jedna, wielka ruina (a był taki okazały!). Ale okolica zmieniła się nie do poznania - ilość hoteli, w tym największy Gołębiewski, paraliżuje. Ludzie budują domy na potęgę. I obowiązkowo od razu "wolne pokoje".
 
My jednak udaliśmy się do WANGu.




ciągle prosiłam, nie wspinaj się. Jak grochem o ścianę!
 
Zimno nie było. Młodzież chciała rękawiczki bo lepiej się macało skałki do wspinania :)
Później planowaliśmy wjazd na Kopę i podejście na Śnieżkę. Widoczność jednak była dość mocno ograniczona, dlatego szybko plany zmieniliśmy.
Gdzie się wybraliśmy?
Zagadka. Może ktoś zgadnie, gdzie można znaleźć takiego smoka?
 
Odpowiedź - jeszcze w tym tygodniu!
 
Najlepsze zostawiliśmy sobie na sobotę.
Śnieżne Kotły.
Mama odpadła, ma lęk wysokości, a na Szrenicę - 1362 m n.p.m. wjechać trzeba.
Też się bałam. I to okropnie. Przy zjeździe, różnica między przęsłami była pionowa...Nic nie wyciągałam, kurczowo trzymałam się fotelika i nie pozwoliłam ani Tosi ani mojemu Tacie nawet nogą machnąć.
 
Jenak widoki u góry wynagrodziły półgodzinny stres!


 Schronisko na Szrenicy


 Cudna roślinność śród alpejska


 Śnieżne Kotły
 
 Zdjęć bezpośrednio Śnieżnych Kotłów nie zrobiłam, musiałam doglądać, by Tosi nic głupiego do głowy nie wpadło.

Na zakończenie - tuż przed wyjazdem przeszliśmy się jeszcze na wodospad Szklarki.
Zdjęcia są średni, bo nad drzewami już świeciło słońce, a my nadal tkwiliśmy w cieniu...








Wyjazd uważam za udany. I z pewnością - ostatni w tym roku!
 

4 komentarze:

  1. Ponawiam pytanie odnośnie SMOKA - zgadnijcie gdzie taki jest?
    Podpowiedź... zamek. A wiadomo, że dolnośląskie przoduje w ilości zamków!

    OdpowiedzUsuń
  2. Smoka nie znam :/ Zamki uwielbiam, zresztą rycerska z nas rodzina więc nic dziwnego, na zamkach jesteśmy często i gesto ale takiego ze smokiem nie znamy ;) Zdjęcia cudne! Jak tak na nie patrzę to chcę gdiześ jechać, teraz już!

    OdpowiedzUsuń
  3. Najpóźniej w piątek będzie odpowiedz!
    Justyna doskonale Cie rozumiem.... Mnie tez ciagle gdzieś nosi :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale mam ochotę tak połazić po górach, cudowna wycieczka, a ten smok - nie mam pojęcia ;))

    OdpowiedzUsuń