sobota, 11 października 2014

Kocham Tomka Kota....

 

W sumie tyle powinno wystarczyć.
Film obejrzałam.
Nie mam słów, które mogłyby opisać uczucia jakie on budzi.

ŚCChS nie jest mi obce.
Genetycznie, rodzinnie obciążenia występują.

Kilka lat temu, gdy przez kilka długich dni odwiedzałam Tatę po zabiegu, nie mogłam się napatrzeć na lekarzy z napisem TRANSPLANTOLOGIA na plecach. Giganci. Zarówno fizycznie - chłopy jak dęby - jak i mentalnie. 
Dlatego wiedziałam, że tego filmu nie mogę przegapić.

Imponujący.
Wielki.
Budzący we mnie takie emocje, że nie umiem wyrazić ich słowami.
Wiele pozytywnych scen, np. spotkanie "wielkiej trójki": Religa, Zembala, Bochenek.
Wiele zdarzeń o których nie mieliśmy pojęcia.

I Tomasz Kot. 
Wielki. 
Genialny. 
Cudowny.

Nie dziwi mnie, że film otrzymał tak wiele nagród.
Sama przyznałabym Oskara w kategorii film nieanglojęzyczny.
Brawo!

 







4 komentarze:

  1. Filmu co prawda nie widziałam, ale Tomka Kota cenię od dawna, gdy brawurowo wcielił się w rolę Ryśka Riedla. Facet ma talent, jest skromy, nie gada głupot w wywiadach i nie jest żadnym celebrytą. Oby takich aktorów było więcej:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Przeczytałam z nim wywiad w ostatniej Pani. I to co mnie w nim udezryło - nie rozmienia się na drobne. Stawia na dobre kino, chce zapomniec o kilku wpadkach w polskich komediach.
      Szacun!

      Usuń
  2. Ja za nim nie przepadam, ale film zamierzam obejrzeć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto, niezależnie od sympatii.
      W końcu produkcja, gdzie nie ma Szyca, Karolaka, Dereszowskiej.
      Gdzie aktorzy wiedzą co robią, gdzie nie ma głupoty.

      Usuń