czwartek, 13 listopada 2014

Houston, mamy problem...

Nigdy nie zdażyło mi się porzucić zaczętej książki.
Nawet tak mało ciekawej jak TA.
Nigdy, aż do teraz.

"Houston, mamy problem" Katarzyny Grocholi poleciła mi koleżanka. Bo koleżanka koleżanki czytała i była zachwycona. Tylko czym?

Zachwycona to ja byłam Judytą z "Nigdy w życiu", ale dziesięć (!!) lat temu. I to głównie zasługa Danuty Stenki.

Jeremiasz, główny bohater, to życiowy nieudacznik. Bez sukcesów, zarówno w pracy, jak i w życiu osobistym.
Książka zaczyna się opisem dnia jego urodzin - 29 luty... Niby wesołe perypetie, ale jakoś nie bawiły mnie.
Irytacja to najczęstsze uczucie przy czytaniu tej powieści.
Dotarłam do połowy. I zrobiłam coś pierwszy raz w życiu - odłożyłam ją.

Mam tak dużo ciekawych pozycji na półce, że nie będę marnowała czasu na opowieść o życiowym nieudaczniku.
A na horyzoncie Targi Książki w Katowicach...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz