czwartek, 6 listopada 2014

AZS

Długo zastanawiałam się nad tym postem.
Bo czy jest się czym chwalić?
To, że dziecko drapie się całymi dniami, trze oczy, nie kontroluje i nie panuje nad tymi czynnościami nie jest łatwym tematem.
Jednak zdecydowałam się na ten post, by przede wszystkim "mieć zapisane" co używać w najgorszych momentach - czyli takich jakie są teraz.

AZS pojawił się u Tosi około pierwszego roku życia.
Z początku myślałam, że podrażnienia na bokach pleców są winą np. z metek w bodziakach.
Im była starsza - tym choroba nasilała się bardziej.
Czerwone plamki, krostki, wysypki "grysikowe" - radziliśmy sobie świetnie emolientami.
Tegoroczne wakacje - strzał w dziesiątkę - kąpiele w morzu totalnie, całkowicie wyleczyły jej skórę.
Długo było znośnie. A od 2 tygodni nie umiem zaleczyć niczego.
"Naderwane" uszy, oczko (obie powieki) wysuszone jak pergamin i koszmarna ilość zmian na całym ciele.
Jak się okazało - wdały się już infekcje...
Tym razem bez sterydu (na 5-7 dni) się nie obeszło, ale dostałam również listę kosmetyków niesterydowych, które wspomagają tak suchą skórę.

1. Bepanthen Sensiderm Creme


2. Dermaveel


 

3. Lichtena Crem


 
 
4. Physiogel balsam łagodzący
 
i tu moje wielkie zaskoczenie. Zawsze sądziłam, że balsamy bardzo lekkie w konsystencji, nie mogą dobrze nawilżać i zabezpieczać skóry. Otóż mogą :)
 
 
 
 
Oczywiście wszelkie Emolium, Oilatum, Balneum - działa chwilowo.
A może Wy znacie coś jeszcze, co złagodzi objawy AZS?
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 


2 komentarze:

  1. Ja juz musze powiedziec ze witaj w klubie. Niestety tez AZS

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie słyszałam o takiej przypadłości...
    Dobrze że jest coś co Tosi pomaga :*

    OdpowiedzUsuń