środa, 26 listopada 2014

Love, Rosie.

Raz w miesiącu, w któryś wtorek, Multikino zaprasza na Kino na Obcasach.
Lubię te spotkania.
Po pierwsze można wygrać fajne nagrody, jest dużo ciekawych sponsorów - np. wczoraj DARBUT wręczał bony ze zniżką 30zł na zakup butów - i czasami trafi się fajny film.
Czasami...
Fajna była Podróż na sto stóp, a totalnie nie w moim klimacie Spódnice w górę.
Wczoraj, przedpremierowo Love, Rosie.


Dość sceptycznie byłam nastawiona. Bo i zmęczona po całym dniu ( a spotkanie dopiero o 20),
i kolejny tydzień popołudniowo-wieczornej gonitwy, i w pracy szał ciał.

I co?
I warto było!
Fajny, miły choć nie taki znów lekki film.
Poruszał głównie temat - czy każdy nasz wybór jest trafny.
Czy zdarza Wam się myśleć, że gdybym wybrała innego/ inną było by mi lepiej/ gorzej?
Gdzie teraz bym była?

Rosie i Alex przyjaźnią się od dzieciństwa.
Podświadomie kochają.
Gdy ich drogi rozchodzą się - Alex zdobywa kolejne piękne kobiety, Rosie rodzi córeczkę - przyjaźń zawsze jest spoiwem łączącym.
Mimo, że oboje próbuja ułożyć sobie życie z innymi partnerami, nie zapominają o sobie.
Uczucie jest silniejsze. I to ono właśnie sprawi, że mimo przeszkód - będą razem.

Prosta fabuła. Śliczna córka Philla Collinsa w roli głównej.
Warto było kolejny wieczór "zarwać" do 23!

4 komentarze:

  1. a ja czekam właśnie na książkę, na podstawie której powstał ten film :) i wpierw przeczytam a potem obejrzę, bo jeśli zrobię to w odwrotnej kolejności to jestem w stu procentach pewna, że po obejrzeniu filmu po książkę już nie sięgnę... a książkę napisała Cecelia Ahern ta od "P.S.Kocham Cię" więc... cóż dużo mówić zapowiada się świetna lektura i taki sam film

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam szczerze - jak juz przeczytam książke, to mało kiedy podoba mi sie adaptacja. Jedynie "Nigdy w życiu" było rewelacyjne.
      Film - bardzo fajny, książke - pewnie pożyczę :*

      Usuń
  2. Ja mam w planach film, książki raczej nie przeczytam. Uwielbiam takie historie oglądać na ekranie ;)

    OdpowiedzUsuń