wtorek, 7 kwietnia 2015

Halinka wieczorową (i nocną też) porą...

Nie lubię czytać Tosi bajek.
Powód - nie lubię czytać na głos, bo zasypiam...
Pierwsze dwa zdania i ziewam jak lew.
Jest jednak i na to sposób - książeczki z płytą.

Dawno, dawno temu odkryłam fenomen prozy dla dzieci "Bajkowa drużyna" Kasi Klich.
Siedem historyjek, a do każdej napisana piosenka.
Bajki są mądre:
- o Krzysiu co zaczął mówić brzydkie wyrazy, aż rodzicom uszy powiędły,
- o diecie cukierkowej,
- o kurczaczku i kurce co uciekły z podwórka
- o kłótniach przyjaciół
i inne z mądrym morałem.
Piękne jest w nich również to, że w każdej bajce głosu postaciom udzielają znani i lubiani, m.in. Anna Dymna, Daria Widawska, Maria Czubaszek, Artur Orzech, Jarek Kuźniar czy sam Liroy i Ryszard Kalisz.

Tosia uwielbia opowieści na tyle, że większość zna już na pamięć.
Pierwsza bajka jest o Małej Czarownicy, co uczy się najważniejszych słów - proszę, przepraszam i dziękuję.
Powód - źle czaruje : "... raz kuzynkę swą, Halinkę, zamieniła w tłustą świnkę...." i tworzą się  z tego powodu nieprzyjemności.
I o Halinkę wojna była tej nocy.

Po tak długim wolnym jakie sobie zafundowałyśmy, po przestawieniu czasu z zimowego na letni, trzeba było wczoraj wystarczająco wcześnie się położyć, by znów wpaść w rytm wstawania przed siódmą.
Tosia jak zwykle do naszego łóżka - "Bo mi Was brakuje" - główny argument małolaty.
Spać nie chciała, broiła, więc poszła do siebie:
- Włączysz mi Halinkę?
Włączyłam. Po pół godzinie spała.
A po dwóch godzinach obudziła się i krzyk jak za czasów ząbkowania.
- Włącz znowu Halinkę!!
- Tosiu, środek nocy!
- Nie szkodzi, Halinka musi być...

Halinka musi być, wstawanie w nocy musi być, niewyspanie również...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz