sobota, 25 kwietnia 2015

Nic nie planuj...

Nie warto nic planować.
Jak powiedział Woody Allen - "Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o swoich planach na  przyszłość".
Plany były, ale się rozmyły.
Zaatakowała nas ospa. Choroba jak każda, jednak spróbuj połączyć ospę z AZS.
To jest dopiero pakiet!
Więc siedzimy sobie z Tosią w te piękne dni, kisimy się w domu, a ja realizuję się w kuchni.

Liczyłam na weekend majowy, rodzinny wyjazd, chwilę oddechu.
I nici z tego.
Zostanie mi siedzenie w domu i malowanie ciałka w białe kropeczki.
Jedyny plus z tego wszystkiego - znów wzięłam się za czytanie.
Obecnie na nocnym stoliku - "Niepokorne. Eliza". Coś czuję, że będzie to bardzo fajna pozycja.


2 komentarze:

  1. Oł noł... kiedyś musiało dopaść i Was... może Cię to nie pocieszy za bardzo ale na weekend majowy zapowiadają brzydką pogodę ;) Buziaczki :* Dla małej biedroneczki potrójne! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki!
      Biedronka zaczyna zbierać siły, więc mam nadzieję, na wyjście z nią przez weekend majowy :)

      Usuń