czwartek, 10 sierpnia 2017

Co zrobić by wyglądać.

Wpadłam w wir myśli w jednym temacie.
Co zrobić, by wyglądać?!
By stracić na wadze, by choć trochę ta falbanka po cc zniknęła, by zakupy były frajdą, a nie wyszukiwaniem worków jutowych.

Ponieważ wyjazd już za tydzień, nie ma sensu kupować karnety open - poczekam do września.
I co wtedy?
Plan jest piękny (ciekawe jak się uda jego realizacja)...

1. Karnet open.

No dobra. Trzeba się przyznać samemu przed sobą - nic nie wywojuję bez fiku-miku.
Choć często mi się nie chce, choć brak sił - obiecałyśmy sobie z Anetą, że trzeba się gimnastykować.
Aspekty wizualne na pierwszym miejscu, ale pojawia się również temat zasiedzenia.
Po całym dniu w pracy bolą mnie plecy, mam zastałe nogi... Starość...
Dlatego - może uda się przynajmniej 2-3 razy w tygodniu śmigać.
Ponoć endorfiny podtrzymują chęci, ponoć...

2. BeBio

Miałam już swoją przygodę z dietetykiem - serdecznie pozdrawiam Panią Agnieszkę.
Moja waga jest bardzo oporna, więc i spadek szedł w żółwim tempie. Ale był...
Teraz - z racji braku możliwości biegania co tydzień na drugi koniec Gliwic na pomiary - zdecydowałam się wykupić dietę w BeBio.
I choć bardzo zmieniły się moje nawyki żywieniowe, choć nie uwielbiam już jak kiedyś świeżego chlebka, choć wolę jaglankę z owocami niż frankfurterki - muszę mieć wsparcie.
O tym - będzie osobno jak już kupię :)

3. Zabiegi na ciało

I tu mam pole do popisu. Od masaży czy drenaży na zabiegach specjalistycznych skończywszy.
Zobaczymy. Ale raz w tygodniu, czy raz na 10 dni powinno się udać..


4. Silna wola, silna wola, silna wola

I tu dochodzimy do sedna sprawy :)

W tym tyg to już ostatni wpis o byciu foką.
Od przyszłego tygodnia blog zmieni się w rodzaj pamiętnika.
Thassos - przybywamy! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz