piątek, 8 maja 2015

Warto mieć marzenia...

Sobota, wczesny ranek.
Po deszczowej nocy słońce mocno operuje promieniami, ptaki ćwierkają, pachnie spokojem.
Spokój to zapach dzieciństwa (wakacje w Nierodzimiu), wymieszany z odrobiną wilgoci, świerkami, trawą. To zapach z dodatkiem konwalii, bzu...

Wychodzę z domu, do ogrodu. Nie jest wielki, ale jest.
I taras - wszystko czego potrzebuję to kawa, kawałek ciasta drożdżowego.
Siadam.
Napawam się ciszą w tym zwierzęcym hałasie, spokojem.
Błogi spokój.
Książka, gazeta? Co kto woli.
W tej chwili wolę przymknąć oczy i cieszyć się tym co lubię najbardziej. Bezpieczeństwem.

Ciszę przerywa tupot małych stóp. Jednej pary? Dwóch?
Nie, cała trójka biega po kuchni.
W końcu tata nie siedzi już do późnych godzin wieczornych nad laptopem...
Gonią psa, wspólnie wybiegają na trawę, która każdego radośnie łaskocze w bose stópki.
Stopy dzieci są cudowne.
Zaczynają się krzyki radości, pytania o śniadanie, o to co dziś będziemy robić.
I mimo, że moja chwila odeszła w zapomnienie, cieszę się.
Śniadanie jemy razem, nie przy Wstajesz i wiesz tylko szturchając się zabawnie, podając sobie grzanki z dżemem.
Domową idyllę przerywa dzwonek....

...obudziłam się.
Tośka śpi z nogami na moim brzuchu - kiedy w nocy przyszła? Spałam jak zabita!
On już w łazience, już się szykuje do pracy.
Ostatnio nie wiem kiedy się kładzie - bo już śpię, ani kiedy wstaje - bo jeszcze śpię.
Ale wiem, że jak wstanę to uruchomi się kołowrotek koszmarnego pędu.
Szybkie śniadanie, obowiązkowo wiadomości, pogoda (W co się ubrać?), serwis młodocianej....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz