poniedziałek, 17 lutego 2014

Wyzwanie.

Miałam piękny plan. Mój plan nazywał się Ewa Chodakowska.
Plan był - ale już go nie ma :)


Nie sprawdziło się. I to nie tylko dlatego, że Skalpel jest nudny, a Turbo hardcorowe. Po prostu nie mogę słuchać "Twoje ciało może więcej niż podpowiada Ci twoja głowa".
Moje ciało może tyle ile podpowiada mu MOJA głowa.

Dlatego wyzwanie zrobiłam sobie sama.
Po części z dietetykiem, po części ze świadomością co robię\robiłam źle.
I jest lepiej. Nie czekam na spektakularne efekty, ale czuję się lepiej sama ze sobą!

Dziś dla przykładu podam Wam coś co jadłam dziś na obiad - wyszło przypadkowo - pyszne :)


Składniki:

  • 1 średni cyc z kury
  • pieczarki + cebula + oliwa z oliwek
  • pół małej puszki kukurydzy
  • pół małej puszki zielonego groszku
  • 2 plastry świeżego ananasa
  • sól, pieprz, ostra papryka

Na patelni z odrobiną oliwy z oliwek duszę pieczarki z cebulą - dużo pieczarek, bo lubię :)
Cyc z kury kroimy w kawałki.
Do pieczarek dodaję kawałki kury i duszę dalej - z odrobiną ostrej papryki, soli i pieprzu.
I co do tego?! - to co mam w lodówce :) Akurat wyszło tak, że miałam resztkę kukurydzy, groszku zielonego i - ananasa. To ostatnie to był klucz do podkręcenia smaku!


Co do tego?
Pasuje ryż, ale wybrałam kaszę gryczaną. Taką z jakiej robię farsz na pierogi - z cebulką i odrobiną białego sera.
Na dwa dni obiad jest. A i zostało jeszcze tak odrobinkę - jak Małż nie wchłonie - będzie na kolację!!

Bon Appetit!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz