niedziela, 6 lipca 2014

Dworek pod lipami.

Do Grecji zabrałam ze sobą dwie książki. Obie pochłonęłam :)
O jednej z nich dziś, o drugiej - jak przeczytam jej kontynuację.

"Dworek pod lipami" Anny J. Szepielak dostałam rok temu (!) na imieniny. Musiała nabrać mocy na półce, aż w końcu nadszedł jej czas.

Głównym tłem całej historii jest życie Gabrieli - pielęgniarki, która została wziętą pisarką bestselerów.
Gabrysia od roku jest szczęśliwą (czy na pewno?) żoną Marka - wdowca, właściciela stadniny koni, macochą dla dwójki jego dzieci, znosi cierpliwie (do czasu!) wścibstwo byłej teściowej męża oraz pomocy domowej...
Wszystko do czasu.
Gdy w końcu udaje jej się zauważyć, że rzeczywistość dnia codziennego nie jest taka jaką być powinna, nadarza się okazja na chwilowe opuszczenie domu.
Cała historia była by zapewne jedna z wielu, ale równolegle z poznawaniem historii głównej bohaterki poznajemy bohaterkę jej nowej książki. Kreowanie historii, która dodatkowo umieszczona jest w XIX wieku na tle współczesnego życia - bardzo dobre zestawienie.

Czy książka dobra? Czytałam lepsze.
Czy warta polecenia? Ewentualnie.
Banalne życie Gabrysi, jej perypetie, kończą się jak zawsze - banalnie. Jedynie tworzenie równoległej historii było wisienką na torcie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz