czwartek, 31 lipca 2014

Kraków hejnał gra, tak wita mnie....

Miało być o dzieciach.
Przeczytałam wczoraj bardzo fajny wpis na Makóweczkach, o spojrzeniu na dziecko przez pryzmat wagi.
Chude = je zdrowo. A jak już pulchne to z pewnością śmieciowe jedzenie króluje na jego stole.
I o tym jak dziecięce gabaryty potrafią się zmieniać, a matki z nerwów paznokcie obgryzają...
Tak właśnie miało być.
Ale nie jest.
Będzie w niedługiej przyszłości, jak w końcu skompletuję te najlepsze Tosine foty.

Dziś przygotowania do trzydniowego wypadu do Krakowa.
Z przesympatycznymi znajomymi.
Na cudowny Kazimierz.
W dobrze zapowiadające się apartamenty.
Jeszcze tylko małe wypieki dla naszej młodzieży, małe pakowanie i.... nie ma nas :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz