wtorek, 7 lipca 2015

Wakacyjny leń.

W takie upały mój leń leży i kwiczy - z radości.
Nie robię nic.
Nie gotuję, nie sprzątam, nie truchtam.
Czytam. Bo to dobra pora na książki (z resztą, jak każda)!

I marzę o wakacjach.
Tegoroczny urlop stoi pod wielkim znakiem zapytania.
Zobowiązania Małża przekładają się w tym roku na termin urlopu - sierpień.
A to oznacza - wakacje w pełni sezonu.

Gdzie?
No i tu rodzi się problem.
Wszędzie na świecie jest niebezpiecznie.
Bo mogą zestrzelić nasz samolot.
Bo mogą podpłynąć do brzegu z karabinem i strzelać jak do gołębi.
Bo może się okazać, że bankomat euro nie wypłaci....

Bądź tu mądry i wybierz coś co spełni oczekiwania (ciepła woda, dobre jedzenie) i będzie w przystępnej cenie.
Grecy szaleją.
Mają kryzys, ale ceny wywindowali tak, że w sierpniu lepiej ich omijać.
Tunezja, owszem, promocyjna. Ale nie dla nas.
Wakacje własnym autem - nie, dziękuję.
Może lepiej poczekać i w listopadzie wybrać się w egzotyczne rejony?
Dominikana, Mauritius, Malediwy?

Ech... Lepiej wrócę na ziemię i znajdę agroturystykę w Bieszczadach.
Choć nic nie jest jeszcze przesądzone!



zeszłoroczne krajobrazy :)

2 komentarze: