piątek, 14 sierpnia 2015

13 sierpnia 2015.



Nie spodziewałam się, że mogę być takim leniem.
Kotletem, dokładnie mówiąc.
Od trzech dni nic innego nie robimy jak tylko leżakujemy.
Rano śniadanie, ogarniamy się, szybkie zakupy w pobliskim sklepiku i na leżaki.
Krótka drzemka, gazeta/książka, moje kółko do pływania, tzn. unoszenia się.
I tak do wieczora.
Później kąpiel, kolejna drzemka i na kolację.
A z kolacji - prosto na spacer brzegiem morza.
Tu niestety nie możemy pochwalić się dużą ilością kilometrów. Młodzież szybko odmawia współpracy.

O 21 jesteśmy w pokoju.
Zęby, drink i odpoczynek do 22. I znów spać...
W sumie to śpię gdzie się da i ile się da.
Teraz nie ma się co dziwić, czemu Tosia zasnęła przy jedzeniu.
Geny - jak to powiedziała Ola.


Cóż.
Pierwszy tydzień odpoczynku za nami. Dobrze, że jeszcze jeden przed nami!


Urozmaiceniem na plaży są zajęcia z polskim animatorem.
W sumie - cztery zajęcia w trakcie dnia: poranna gimnastyka, siatkówka, gry koło baru i o 15:30 gimnastyka (czytaj: wygłupy) w morzu.






2 komentarze:

  1. Fajnie popatrzeć, że gdzieś tam ludzie urlopują. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze tydzień! Choć jak dziś zobaczyłam nowych przyjezdnych z PL, którzy do 14 będą koczować w lobby to mi ich żal.
      A i zdradzę - czas Agaty Przybyłek już był w Albanii, teraz czas Anny Sakowicz - własnie kończę "Szepty dzieciństwa". Recenzja, opinia już na dniach!

      Usuń