poniedziałek, 17 sierpnia 2015

16 sierpnia 2015.

Durres - part II.





Pojechaliśmy sami.
Abstrakcja w tym kraju goni abstrakcję.
Obok autostrady biegnie droga miejska/wojewódzka/szybkiego ruchu.
I co ciekawe - jest dwukierunkowa, szeroka na busa...
Dolecieliśmy pod latarnię  bo akurat autobus zamajaczył na horyzoncie.
Bilet - 60 leków, dziecko za free (taxi 10 euro).

Tym razem wybraliśmy deptak wzdłuż portu.
Początek - wymarłe miasteczko, kilka karuzel i niezliczona ilość włoskich knajpek.
Ładnie.
Upalnie.
I moja dwójka dzieci.
Jedno jęczy, że gorąco.
Drugie - że głowa boli.

Obiecuję! Za rok jadę sama!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz