środa, 12 sierpnia 2015

Nie zmienił się tylko blond - Agata Przybyłek

Czas na albańskiej plaży dzielimy sprawiedliwie - pół godziny w morzu, pół na leżaku.
Ta druga połowa, wysychanie na słońcu jest leniwa i przyjemna. 
W szczególności gdy można spokojnie poczytać. 
A można.
Tym samym w dwa dni skończyłam Nie zmienił się tylko blond Agaty Przybyłek.
Jeszcze w Gliwicach, gdy ją zaczynałam, miałam w głowie plan całkowitej krytyki. 
Nic mi się nie podobało, nic.
Dlaczego?
Tył okładki krzyczy:
"Iwonka ma męża, czwórkę dzieci i sielankowe życie. Mąż ma sklep z bielizną i biuściastą kochankę Adelę. Iwonka dowiaduje się, że w wieku 37 lat zostanie babcią. Przepis na dramat? Nigdy w życiu!"

No właśnie. Nigdy w życiu to ja pokochałam czternaście lat temu.

 Wtedy to Katarzyna Grochola w pełni do mnie przemawiała. 
Język, sposób kreowania historii, sama bohaterka - to było fajne. 
I co?
Skończyło się.
Kolejna książka Grocholi (Houston, mamy problem) to już porażka.
Książka Przybyłek napisana jest w podobnej formie.
Niby lekko, niby żartobliwie, jednak często trochę idiotycznie.

Główna bohaterka, Iwonka, to matka czwórki dzieci, która za chwilę zostanie babcią w wieku 37 lat. 

Właśnie zdradził ją mąż, więc wyprowadza się z dwoma psami, kotką i całą ferajną na wieś do rodziców.
Oczywiście dołączy do niej kochanka męża (pobita i również w ciąży), ona sama znajdzie sobie cudowne uroczysko na Mazurach jako cel życia (hmmm, rozlewisko "pachnie" Kalicińską!) i pokocha dawnego, nudnego kolegę Jarusia.
Ckliwe to takie.
I nie w moim stylu.
Jednak całkowicie nie mogę skrytykować tej powieści.
Na plaży nie mam ochoty wytężać umysłu i koncentracji. 
I za to daję plus.
Kiedy byśmy książki nie przerwali i wrócili do niej ponownie - zawsze się odnajdziemy. Trochę jak "Moda na sukces" - odpuszczając z tysiąc odcinków i tak jesteśmy na bieżąco.
W skali od 1 do 5 daję słabe 2.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz