piątek, 26 września 2014

Biedronki.



Nigdy nie miałam zdolności manualnych. Nigdy.
Ten talent w całości złowiła moja siostra Ola - plastycznie rozwinięta ponad przeciętność.



Jednak sytuacje podbramkowe wymuszają w nas pseudo potencjały do twórczości.
Tydzień temu był Dzień Przedszkolaka.
W związku z pięcioma grupami w Tosi przedszkolu, każde dziecko miało mieć w ubiorze choć jeden element charakterystyczny.
Chmurki, Słoneczka, Pomarańczki, Koniczynki i Biedronki.
Proste symbole? Proste.
Oczywiście najtrudniejsze z tego są biedronki.
I oczywiście Tosia jest w Biedronkach :)

 Strój poszedł łatwo.
Zebrałam się w sobie i stworzyłam coś dodatkowo.
Biedronkę :)
I nawet wyszło!

Pogoda dziś straszy. Zimno, mokro. Choróbska się szerzą. Do niedzieli mam zamiar stanąć na nogach, bo plany na weekend są piękne...



















4 komentarze:

  1. Super ta biedronka :) I Tosia zadowolona a to najważniejsze! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Z pewnością lepiej bym sobie z tym zadaniem nie poradziła. Cudna biedronka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za wyrozumiałość :-)
      Plastyka była zawsze najtrudniejszym przedmiotem.

      Usuń