wtorek, 18 października 2016

# day 2 # Wyzwanie - mniejsze ubranie

Jeszcze jest dobrze, jeszcze walczę ze smokiem...
Choć wszędzie czyha niebezpieczeństwo.
Kolega przyniósł ciasto do pracy.... ślinka poleciała - ale się powstrzymałam. Zwyciężyłam!

I i II śniadanie ok, obiad lekki w porcji 40 g kaszy - poszło gładko.
Poszukałam przepisy fit (Kinga Paruzel) na podwieczorek i kolację, zmniejszyłam ilość i:

1. Podwieczorek
1 jabłko
kubek jogurtu naturalnego + trochę mleka
1 jajko
1 łyżka brązowego cukru
1/2 łyżki oliwy
1 szklanka mąki pełnoziarnistej
szczypta soli

racuszki :)
Spałaszowane 3 sztuki z łyżeczką powideł śliwkowych.

2. Kolacja:
80 g łososia wędzonego
2-3 liście sałaty
20 g komosy
pestki dyni - prażone.

Sałatka z dobrym dresingiem gotowa. Pyszna!

No i przejdźmy do ulubionego tematu - ruch.

Plank - 40 sekund.
Drżenie mięśni spowitych tłuszczem przechodzi płynnie w lekkie napięcie tychże, ale dopiero po 15 sekundach.
Miała być jeszcze Ewa Ch. ale nie przesadzajmy.

Generalnie - dzień drugi uznany za udany
Trzymajcie dalej kciuki!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz