piątek, 21 października 2016

# day 4 & # day 5 wyzwanie - mniejsze ubranie.

Pięć dni za mną.
Pięć szybkich dni.
Pięć dni ze zdrowym jedzeniem (choć dziś i wczoraj tylko kanapka na obiad).
# 4 Plank - przerwa.
# 5 Plank - 50 sekund!
Po tych 50 sekundach pierwszy raz - zmęczyłam się!

Jedzenie:
Grzechów nie było.
Choć... Jeden podwieczorek (czwartek), zamieniłam na 2 gałki lodów.
Po pierwsze - żeby się chciało "ładnie" wszystko prowadzić - trzeba mieć też małą przyjemność.
No i po drugie - wiedziałam, że tego dnia wszystko się rozejdzie czasowo - zebranie w przedszkolu, spotkanie, lekarz...
Czuję się rozgrzeszona.

Silna wola nadal jest.
Pokus brak, ale teraz dopiero będzie pod górkę!
Weekend przed nami.
A jak wiemy - weekend to brak ustalonych godzin posiłków (bo wstaję później i śniadania  nie muszę jeść o 7!), bo obiad nie zawsze jest o 13.... No i czas wolny, który generuje tysiące pokus...
Ok, weekend - nadchodzę! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz