wtorek, 20 maja 2014

21.

21. Równiutkie trzy tygodnie pozostało do wyjazdu.
I z każdym dniem mam wrażenie, że brakuje nam jeszcze tysiąc rzeczy...
O ile ja czy Małż poradzimy sobie w przypadku sklerozy i zabrania niewystarczającej ilości ubrań/ butów/ itp; o tyle Młodzież już niespecjalnie.

Co zatem wziąć i o czy nie możemy zapomnieć biorąc na wakacje dziecko?!
Żeby podejść do sprawy bardziej profesjonalnie, powinnam zrobić przedziały wiekowe: niemowlak/ mała dziewczynka/ duża dziewczynka/ panna na wydaniu (ostatni przypadek może być dość trudny w analizie walizki).
Moje dziecko ma lat prawie 4 i na jej spakowaniu tym razem się skoncentruję.

1. Ubrania

Każda matka wie, że w przypadku dziecka - nigdy nie weźmiemy ich za dużo.
Letnie kiecki, szorty, bluzki - jeżeli w domu, chodząc do przedszkola potrafi zużyć trzy zestawy - ile uda jej się podczas wakacji? Ok, jednego dnia jeden - załóżmy plaża/basen; ale innego dnia - wycieczka, lody - już z pewnością więcej. A jedziemy na 15 dni...
Wczoraj zrobiłyśmy sobie 'pokaz mody" i w końcu udało się wszystkie ciuchy przymierzyć - obawiałam się, że pół walizki ubrań wezmę, a one na miejscu okażą się za małe.

2. Kremy z filtrem

Podstawa każdych wakacji. Minimalnie - faktor 30(na wakacjach w PL). A w ciepłych krajach? 50+.
Jak się Tosia urodziła szczęśliwie wygrałam w moim ulubionym miesięczniku cały zestaw kosmetyków do opalania z La Roche-Posay i śmiało mogę je polecić. Nie ukrywam, są drogie. Dlatego poza nimi lubimy też ZIAJA, NIVEA czy AVON.

3. Okulary, kapelusze, chustki




Kapelusz - nie jestem przekonana czy nakrycie głowy w takiej formie dziecię zaakceptuję. Natura bujnie obdarzyła ją we włosy i z pewnością będzie jej gorąco. Dlatego udało mi się znaleźć chustkę na głowę - zdjęcie może nie jest zbyt atrakcyjne, ale w rzeczywistości jest śliczna, śnieżnobiała. Taka jaką miała w czasie niemowlęcia :)



4. Karta EKUZ/ dodatkowe ubezpieczenie/ leki

Europejską Kartę Ubezpieczenia Zdrowotnego odbierzemy. A co sądzicie o dodatkowym ubezpieczeniu? Takim zdrowotnym. Po ostatnich przejściach z Tosią (ząb pod ropą, nieszczęsny upadek, bóle nóżki, brzuszka...) mocno i poważnie zastanawiam się nad tym.
A leki?! Każda z nas wie - Nurofen obowiązkowo, coś na gardło, oparzenia, uczulenia. Tośka jest też "atopowcem". Nie ukrywam, że liczę po cichu na zbawienny wpływ morza na jej skórę.


Kilka zabawek, książeczek... Co jeszcze?
To będzie nasz pierwszy od czterech lat wyjazd - bez wózka :)
Mam nadzieję, że wszyscy damy radę!




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz