tak mi się powiedziało...

Z serii złote myśli Tosi...

1. Niedziela Palmowa.
Idziemy razem, każda ze swoimi baziami. Tosia oddając mi swoją wiązankę
- Weź, brudzę sobie tym ręce.
- Tosia, no co Ty? - pytam zdziwiona
- A co, może w kościele jest umywalka?

2. Niedzielne popołudnie u dziadków.
I jak zawsze dłuższa potrzeba młodzieży. Zostawiłam ją, wracam po chwili. Siedzi taka skulona na ubikacji, brodę podpiera rękoma.
- Tosiu, już?
- Nie podglądaj mnie, dorosła jestem....

3. Tosia z tatą ogląda mecz hokeja:
- Czemu ten pan ma inne ubranie?
- Bo jest sędzią Tosiu - odpowiada tata
- A kto to sędzia?
- Pan co pilnuje meczu.
- A czemu mają takie dziwne kaski?
- Bo muszą uważać na krążek... - pojawia się mała irytacja w głosie ojca.
- Co to krążek?
- To czarne, co po lodzie się ślizga.
- A co to ślizga?? A te laski na co?? A....
po 15 minutach ciągłych pytań tata zrezygnował z meczu :)

Która z Was też traci cierpliwość przy tysięcznym pytaniu?!

Komentarze

Popularne posty