środa, 11 czerwca 2014

Zaczynamy....

3:45 obudził nas budzik.
Myślałam, że 40 minut na ubranie, spakowanie wszystkiego do końca i wyjście to wystarczająca ilość... Myślałam. Było akurat.
Drogę do Pyrzowic sprawnie pokonałam naszym BMW i8 :)
Równie sprawna odprawa - jak miło, że pomyśleli o osobnym okienku dla lecących z dziećmi.
Punktualnie o 7 rano wystartowaliśmy. U mnie jak zawsze nie obyło się bez drżenia wargi i łez, których nigdy nie umiem powstrzymać.
W samolocie ruch jak w Rzymie... Aż Małż stwierdził, że ludzie zachowują się jakby pociągiem jechali....
Za godzinę lądujemy....
Grecjo - przybywamy!!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz