środa, 8 stycznia 2014

Bo życie ma kolor blue...

Wróćmy do tematu pasji...
Dziś post napisany przez Annę B - największą fankę Chelsea Londyn jaką znam!
Zdjęcia - jej prywatne archiwum!



























Pojechać do Londynu na 18 godzin, wydać ponad 800 zł, wrócić i być najszczęśliwszym człowiekiem na świecie, niby głupie, ale nie dla prawdziwego kibica…
Godziny stracone na poszukiwaniu tanich lotów, załatwianiu wejściówek na mecz, ogarnianiu całej organizacji wyjazdu, ale nie żałuje ani chwili, ani jednej nieprzespanej nocy i wydanej złotówki!




 W momencie kiedy przed moimi oczami pojawiło się Stamford Bridge, nie istniało dla mnie już nic innego jak Chelsea, mecz, Frank Lampard i zwycięstwo całej drużyny.  Co może być piękniejszego dla fana, jak  zobaczyć jego ukochany zespół na żywo w akcji, na ich stadionie, w tłumie 40 tysięcy innych kibiców? 






Spełnienie marzeń, radość w całym serduchu, uśmiech na twarzy i poczucie wykonania zadania w 100%. Jednak w mojej głowie cały czas krążył jeszcze jeden plan, dorwać Lamparda i zrobić sobie z nim zdjęcie, poprosić o autograf i porwać Go ze sobą do Polski … 2 godziny czekania na chłodnym powietrzu, w angielskim deszczu i londyńskiej mgle, ale UDAŁO SIĘ! ( no może poza porwaniem, ale to było raczej w sferze abstrakcji ).




Chcieć to móc i teraz powtarzam to każdemu, jeśli wierzysz w siebie i w swoje marzenia, jesteś w stanie je spełnić! Moje kolejne, to powtórka i powrót do Londynu, ale stanowczo na dłuższy okres czasu bo apetyt rośnie w miarę jedzenia…


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz