piątek, 31 stycznia 2014

Nie mam gustu, nie znam się na modzie...

Odwieczny problem - w co się ubrać - nie jest bliski tylko mnie.
W szczególności, że mam problemy żeby coś znaleźć w sklepach. Wybredna jestem...
Problemy to mam od zawsze - jak nie z rozmiarem to z fobiami.
Standardowa sprawa - mierzę ciuch i się schylam. Jak widać oponkę (a mam jak od TIRA) to w d... nie biorę :) Więc generalnie najczęściej wracam z ciuchami dla męża i córki.
A później wysłuchuję od mamy "Wyglądasz jak bida z nędzą"... Tak miło!
Ale co można znaleźć w sieciówkach dla size plus?

Pierwszy ogień - ZARA.
Znalezienie rozmiaru "niezmniejszonego" graniczy z cudem. M, L?
Wszystko co fajne w rozmiarze XS/S


  Cóż, jak już w pasie uda się sadło wcisnąć to się okazuje, że kostki u nóg mam za grube.


Chociaż, może takie jak poniżej będą ok?


OK. Idźmy dalej. Tiffi
Twarz Małgosi Sochy zachęca, promocje kuszą. I co?! Nadal nic. Powtórka z rozrywki z ZARA. Cała jestem za wielka. Nawet czapki są na mnie za małe.

I znów skończę w H&M czy Reserved.
Tylko akurat te dwie sieciówki mają - jak dla mnie - inny problem. 
O ile rozmiary są jakieś bardziej ludzkie (kobiece?!), o tyle to co na stronach wydaje się fajne, w rzeczywistości jest szmatławe lub - w ogóle tego nie ma (marne FORUM pod nosem?!).

Bluzka elastyczna - tak jest opisana - zawsze rozchodzi mi się na cyckach...


A kiecka? Rozkloszowana mnie skraca (wzrostem nie grzeszę), mini - a nogi jak u świni, ołówkowa - co z moją oponą?


Cóż. Nie jest lekko być przy kości. 
Jedno co pozostaje - Ewa Chodakowska i nadzieja...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz