sobota, 11 stycznia 2014

Moja miłość - Sandomierz.



Sandomierz.


Trzy lata temu, w pierwsze trzyosobowe wakacje, pojechaliśmy do Sandomierza. Był to strzał w dziesiątkę. Niewielkie miasto, które do złudzenia przypominało mi Kraków, ale w wersji mini.
Zaczęliśmy od naszej "noclegowni" - Dworku Ojca Mateusza. Stylowy dworek z aż pięcioma pokojami i wspólnym salonikiem, zauroczył nas od pierwszych chwil. Począwszy od wystroju, czystości, obsługi, aż po nazwy pokoi - Dębowy, Różany, Akacjowy...






Z Dworku mięliśmy blisko do każdego miejsca - Zamek do 100 metrów, piękna Katedra kilka metrów dalej, zabytkowy kościół Św. Jakuba, Rynek, Podziemna Trasa Turystyczna, Dom Długosza, Wąwóz Królowej Jadwigi, Brama Opatowska i wiele, wiele innych.
Nie będę Was zanudzać opisami, co, gdzie i kiedy - bo informacji turystycznych znajdziecie w sieci wiele.





Jednak nie tylko Sandomierz jest uroczy. Niedaleko, w Ujeździe, znajdują się piękne ruiny zamku Krzyżtopór. Jego historia jest oszałamiająca, a architektura zapiera dech w piersi - mimo, że to tylko ruiny.





Miasto jest śliczne, tak śliczne że w zeszłym roku postanowiłam pokazać je koleżance. Sądzę, że Sandomierz oczarował i ją...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz